21 lutego 2017

Walentyna Walentynowa (MRT_Greg)

Źródło: Pixabay
14 lutego 2017 roku, Sankt Petersburg, Rosja.
Stukot obcasów niósł się echem wzdłuż całego korytarza, zamierając w oddali – tam, gdzie stalowe wrota prowadziły do podziemnego garażu. Wąska wysoka przestrzeń oświetlona słabymi żarówkami przypominała katakumby w egipskich piramidach.
Nieotynkowane ściany wykonane z solidnego żelbetu, gdzieniegdzie nosiły ślady po kulach. Drewniane drzwi, osadzone w stalowych ramach, ciągnące się rytmicznie po obu stronach korytarza, prowadziły do niewielkich cel, w których nieszczęśnicy oczekiwali na wyrok.

20 lutego 2017

Dogonić śmierć II (Batavia)

Ambati, bez tytułu, CC0
Zaledwie kilka minut spokojnej jazdy, a zabudowania stały się rzadsze i wkrótce odsłoniły w pełni rozległą prerię. Kres tego morza pożółkło zielonej trawy, miękko falującej w podmuchach wiatru, zamykał ciemny masyw gór. Na drgnięcie cugli koń przyspieszył biegu, przechodząc w galop. Pędzili, przecinając gorące, południowe powietrze. Czasami niespodziewanie spośród wysokiej trawy z krzykliwym skrzekiem zrywało się ptactwo spłoszone uderzaniami kopyt.

19 lutego 2017

Ciemna jest noc XVI (artimar)

Egon Schiele – Nude with lowered head [1918]
– … i znowu wróciłem do Polski.
Czuł się niezwykle lekki. Zrzucał z siebie brzemię lat. Żył z nim tak długo, że przestał dostrzegać ciężar skrytych głęboko wspomnień. Nigdy wcześniej nie opowiedział nikomu tak dokładnie swojej historii, a teraz nie był wręcz w stanie postawić tamy rzece słów. Jakby nieuchwytny, przemykający między ludźmi cień, którym stał się jako współpracownik Farisa, nagle zaczął się materializować; jakby zaistniał dzięki spoczywającej obok kobiecie, chcącej poznać chorwackiego mężczyznę; kobiecie przywiązanej do Drażana Kovača, do kogoś prawdziwego; nie do hakera Ghobhainna.

18 lutego 2017

Nie dostaniesz Ani (JiNn)

George Hodan, „Sad Man And Rain” (public domain)
Kropelki deszczu spływały po szybie jedna po drugiej, tworząc tory wyścigowe. Obserwowałem je z bliska. Po kilku pierwszych zjeżdżały następne. Kolejne połykały te wcześniejsze, najmłodsze pochłaniały kolejne i po chwili wyścig rozpoczynał się na nowo.
– Dziękuję – szepnęła, wyciągając rękę, aż palce dotknęły mych ust.
Bawiła się nimi chwilę, ogrzewając dłoń w obłoku westchnienia. Przytrzymałem ją wtedy, ujmując za nadgarstek. Zadrżała, gdy wzruszyłem językiem szczupłe przedramię. Później dygotała dalej, porwałem bowiem jej usta, uświęcając ciszę. Zamigotała żarówka.

17 lutego 2017

Arystokrata III (Violet)

Michael Taggart, "The Beast Within", CC BY-NC 2.0
Robert spojrzał na elektroniczny zegar na ścianie. Było dobrze po północy, a on ciągle siedział w biurze w suterenie. Nieprzeniknione podziemia stały się jego domem; azylem, w którym nie musiał niczego udawać ani niczego nikomu udowadniać. W tym miejscu  znajdował wszystko, czym żył od jakiegoś czasu. Tutaj znajdowało się główne centrum zarządzania i tu nie niepokojony przez klientów, w większości zblazowanych perwersów, mógł oddawać się wszelkim przyjemnościom. No, przyjemności i popierdolony świat – tylko to mu zostało. Pieprzyć to wszystko! Nalał sobie wódki do szklaneczki i wypił jednym haustem, lekko się przy tym krzywiąc. Alkohol – jego wierny przyjaciel. Teraz już jedyny...
Był tak bardzo zmęczony – zmęczony beznadziejnym życiem. Cholerne piętno ich rodziny, pieprzona arystokracja z dziada pradziada. W tym domu nikt nigdy nie był szczęśliwy, a chyba nawet normalny. Zawsze liczyło się tylko dobro interesów, za wszelką cenę.

16 lutego 2017

Sit down, shut up and watch (Foxm)

Źródło: Pixabay
Przez chwilę podziwiałem czerwoną szpilkę na niebotycznie wysokim obcasie. Delektowałem się zgrabną stopą wciśniętą w nią tylko po to, by sprawić mi przyjemność.
Tworzyłem dzieło sztuki. Wprawnymi ruchami krępowałem dłonie i nogi kobiety. Spokojnie sięgnąłem po pilota, wdusiłem “play”. Ekran zajaśniał milionami pikseli, układającymi się w jeden obraz.
Na ekranie śliczna szatynka jęczała całkiem naturalnie. Klęczący za nią wysoki muskularny blondyn wyprowadzał kolejne sztychy jakby od niechcenia. Zagłębiał się w kochankę bez żadnego wysiłku.
Zbliżenie na kutasa mężczyzny. Nie był monstrualną parodią przyrodzenia, jakie widuje się w pornosach. Raczej krótki, a gruby. Wypełnił cały kadr.

15 lutego 2017

Walentynkowa Bitwa na Miniatury (Autorzy NE)

Źródło: Pixabay
Drogie Czytelniczki! Drodzy Czytelnicy!
Przed Wami słodka i różowa Bitwa Walentynkowa. Przynajmniej w założeniu taka miała być… 😉
Czytajcie! Komentujcie! Głosujcie! Głosowanie jak zwykle kończy się w niedzielę o 20:00.
Zachęcamy także do zgadywania w komentarzach twórców poszczególnych tekstów. Osoba, która jako pierwsza prawidłowo wytypuje Autorów Miniatur – lub będzie najbliższa prawidłowej odpowiedzi – w nagrodę będzie mogła zaproponować temat kolejnej Bitwy na Miniatury:-)  

14 lutego 2017

Zapatrzenie (Ania)

Źródło: Pixabay
Budzi mnie promień słońca igrający wśród liści bzu, jest piękny i radosny, podobnie jak ty. Uśmiechasz się przez sen. Gdyby tak móc towarzyszyć ci w czarodziejskich krainach, wspólnie z tobą szybować wśród chmur i zdobywać kolejne szczyty! Jest jednak świat na zawsze przede mną zamknięty, odgrodzony potężnymi wrotami twojej świadomości. Możesz mi je uchylić, ale nie otworzyć, bez względu na to jak bardzo sama byś chciała…
Boję się spłoszyć motyle twych marzeń, więc tylko patrzę. Leżysz skulona w wymiętej pościeli, niemal całkiem odkryta. Nie lubisz , kiedy więzi cię choćby prześcieradło, a co dopiero piżama. Zawsze musisz być wolna. Poczucie wolności daje ci również nagość. Dla ciebie naturalna, w końcu jesteś rajskim ptakiem.

13 lutego 2017

Zimowy ogień (Nefer)

Rysunek ofiarowany Autorowi
Odkąd pamiętał, zawsze lubił ogień. Potrafił bez końca wpatrywać się w płomienie pożerające gałęzie czy polana. Najpierw niewielkie, pełgające języki, delikatnie, niemal z miłością liżące drewno, potem przylegające doń z narastającym pożądaniem, by w końcu pochłonąć ofiarę z żarem spełnienia, pozostawiając stygnące powoli popioły… Podczas gdy żywioł zwrócił się już ku nowej miłości i nowej ofierze, by płonąć tak długo, jak tylko zdoła znaleźć kolejne obiekty swego krótkiego uwielbienia… Lubił dbać, by tych ofiar nie zabrakło i hojnie dokładał następne polana.

12 lutego 2017

Niezła sztuka (Blondynka według JiNna)

Źródło: Pixabay
Nazywała się Szczuka, Izabela Szczuka. Była atrakcyjną blondynką. Jednak od najmłodszych lat ta atrakcyjność przynosiła jej wiele wstydu i upokorzeń. Najpierw z powodu nazwiska, które dzieciaki przekręcały tworząc: “Iza Szczuka – niezła sztuka”, a później, gdy rozpędził się okres jej dojrzewania, przyklejone powiedzonko zdawało się, niczym samospełniająca się przepowiednia, podlegać szczegółowej realizacji.
Już w szkole podstawowej mówiono o niej “niezła sztuka Samanta” – nawiązując do słynnej Samanty Fox z powodu biustu i koloru włosów. Zanim się do tego przyzwyczaiła, bardzo ją to denerwowało i zawstydzało. Później przyszła zazdrość koleżanek i wszystkie szybko straciła. Nic nie mogła poradzić na to, że już w bardzo młodym wieku kwitła i przyciągała sobą uwagę.